blog |blog |PageRank - DVKO
„Bertelsen nie ustępuje, trzyma się ciągle przy boku panny dEspard, staje się poufałym i nazywa
ją Julie, Zub.
Panna dEspard odsuwa się nagle od stołu i mówi niemiłosierna — Siedzi pan tu i raz po raz depce na niewłaściwą nogę, panie Bertelsen!
Nic nie pomaga, nic go nie bierze.
Panna dEspard powstaje i mówi do chłopa
z włosami — Późno już; proszę, chodź pan i pomóż mi znaleźć samochód.
Chłop patrzy na zwierzchnika oddziału, swego przełożonego, i znów wchodzi za portjerc.
Panna dEspard znajduje się w jakiejś histerji, promieniuje z niej beznadziejność i żądza zamążpójścia, przyciska go do muru i wprost zapytuje. On wydaje się zakłopotanym, a że przeszkadza mu ona w telefonowaniu, więc musi zadzwonić ponownie. Stara się też odsunąć nieco od niej i mówi, że — przecież niczem jest wobec niej, ani dla oka ani dla czego innego, gdy dojdzie poważnie do sprawy, z pewnością go ona nie zechce, sama to zobaczy...
Panna dEspard pojmuje, że na nic jej się zdadzą usiłowania i pyta krótko — Czy znalazł pan samochód
— Przyjedzie zaraz! — A teraz on widać bada ją trochę — Nie wiem, co mam powiedzieć, ale w każdym razie szczęście to dla pani, że mogła pani otrzymać owe pieniądze, ów spadek. Winszuję pani z serca!“(8)
Katalog |Wakacje Egipt |Teletubisie
„Bertelsen nie ustępuje, trzyma się ciągle przy boku panny dEspard, staje się poufałym i nazywa
ją Julie, Zub.
Panna dEspard odsuwa się nagle od stołu i mówi niemiłosierna — Siedzi pan tu i raz po raz depce na niewłaściwą nogę, panie Bertelsen!
Nic nie pomaga, nic go nie bierze.
Panna dEspard powstaje i mówi do chłopa
z włosami — Późno już; proszę, chodź pan i pomóż mi znaleźć samochód.
Chłop patrzy na zwierzchnika oddziału, swego przełożonego, i znów wchodzi za portjerc.
Panna dEspard znajduje się w jakiejś histerji, promieniuje z niej beznadziejność i żądza zamążpójścia, przyciska go do muru i wprost zapytuje. On wydaje się zakłopotanym, a że przeszkadza mu ona w telefonowaniu, więc musi zadzwonić ponownie. Stara się też odsunąć nieco od niej i mówi, że — przecież niczem jest wobec niej, ani dla oka ani dla czego innego, gdy dojdzie poważnie do sprawy, z pewnością go ona nie zechce, sama to zobaczy...
Panna dEspard pojmuje, że na nic jej się zdadzą usiłowania i pyta krótko — Czy znalazł pan samochód
— Przyjedzie zaraz! — A teraz on widać bada ją trochę — Nie wiem, co mam powiedzieć, ale w każdym razie szczęście to dla pani, że mogła pani otrzymać owe pieniądze, ów spadek. Winszuję pani z serca!“(8)
Katalog |Wakacje Egipt |Teletubisie