Gumisie |Traktor Tom |korepetycje
„upadł, więc wziąłem ją na plecy i szedłem krokiem chwiejnym jak pijany. Miałem ciemność przed oczyma, a tu padały słowa przerażenia „Czołgi, czołgi!" Zaraz potem ozwał się warkot motorów. Ostatnim wysiłkiem przemieściłem się ku chodnikowi, a już wojsko idące za czołgami spychało tłum w boczne uliczki i zaułki.
Ktoś mi pomagał nieść dziewczynę, a ja byłem coraz słabszy i coraz więcej krwi miałem na bluzie i koszuli. „Czyżbym został ranny" — przemknęła mi ostatnia myśl.
A później biel ścian, dudniąca cisza wielkiej sali i jakiś przyrząd, do którego byłem podłączony. Kroplówka. Dużo łóżek i tacy młodzi jak ja — i też ranni. Zamykałem oczy, aby na to wszystko nie patrzeć. Myśli łomotały mi po głowie „Dlaczego tak się stało Kto ponosi odpowiedzialność".
Ostry zapach chloroformu, pielęgniarki podające leki i wiosna za oknem. Co dzień rano lekarski obchód sali. Na czele grupy medyków szedł stary, przygarbiony profesor.
„Co mi dolega" — spytałem profesora, gdy pochylał się nad moją poharataną piersią.
„Powinieneś wiedzieć" — odparł z uśmiechem. W każdym razie musisz się trochę podleczyć. To szczególny przypadek „stalinizmu" — dorzucił.
„Kto do nas strzelał1 Kto wydał zgodę" nagabywałem profesora.“(15)
strażak Sam |moderowany katalog |Scooby doo
„upadł, więc wziąłem ją na plecy i szedłem krokiem chwiejnym jak pijany. Miałem ciemność przed oczyma, a tu padały słowa przerażenia „Czołgi, czołgi!" Zaraz potem ozwał się warkot motorów. Ostatnim wysiłkiem przemieściłem się ku chodnikowi, a już wojsko idące za czołgami spychało tłum w boczne uliczki i zaułki.
Ktoś mi pomagał nieść dziewczynę, a ja byłem coraz słabszy i coraz więcej krwi miałem na bluzie i koszuli. „Czyżbym został ranny" — przemknęła mi ostatnia myśl.
A później biel ścian, dudniąca cisza wielkiej sali i jakiś przyrząd, do którego byłem podłączony. Kroplówka. Dużo łóżek i tacy młodzi jak ja — i też ranni. Zamykałem oczy, aby na to wszystko nie patrzeć. Myśli łomotały mi po głowie „Dlaczego tak się stało Kto ponosi odpowiedzialność".
Ostry zapach chloroformu, pielęgniarki podające leki i wiosna za oknem. Co dzień rano lekarski obchód sali. Na czele grupy medyków szedł stary, przygarbiony profesor.
„Co mi dolega" — spytałem profesora, gdy pochylał się nad moją poharataną piersią.
„Powinieneś wiedzieć" — odparł z uśmiechem. W każdym razie musisz się trochę podleczyć. To szczególny przypadek „stalinizmu" — dorzucił.
„Kto do nas strzelał1 Kto wydał zgodę" nagabywałem profesora.“(15)
<<<< - Mechanik naprzód 15 stopni
| W izbie ciepło Gospodyni >>>>
strażak Sam |moderowany katalog |Scooby doo